| Król Heród kiedy królował |
|
Król Heród kiedy królował i panował Nad narodem Boskim, wybranym, Żydowskim, Wtenczas się Chrystus narodził, Wszystkich ludzi wyswobodził Z ciężkiej niewoli. Trzej królowie Go szukali i pytali Każdego na drodze; utrudzeni srodze, Do Jeruzalem przyleźli, Jeśliby tam nie znaleźli, Dowiadują się. Rzekli: gdzie jest narodzony, objawiony Król żydowski nowy, w mieście Dawidowym? Widzieliśmy gwiazdę Jego Która nas wiedzie do Niego Za przewodnika. Przyszliśmy Mu chwałę oddać, opowiadać Święte Imię Jego, chociaż maleńkiego, Ten albowiem tak Wielki Pan, Że jest Bogiem, objawił nam W ojczyźnie naszej. Gdy król Heród to usłyszał, ich upraszał, Aby się wrócili, jemu oznajmili, Zmienił cerę, bardzo znucił, A Jeruzalem zasmucił: Głupi jak sadło. Tedy zebrawszy Biskupy wraz do kupy, Mędrce i starszyznę, głosi im nowinę: Że w Betleem miasteczku Bardzo licho we żłóbeczku, Nie wiem czy prawda, Chrystus Jezus się narodził, jako głosił Prorok Izajasz, że przyjdzie Mesjasz; Wziął na bok królów wzajemnie Wypytywał potajemnie Chytry jak liszka: Ażeby mu powiedzieli, gdzie widzieli Tę gwiazdę świecącą, onych prowadzącą; A gdy się o tem dowiedział Dworzanom swym opowiedział, Z wielką boleścią. Rzekł królom: gdy Go znajdziecie, odpoczniecie, Do mnie się wrócicie, to mi ogłosicie; To też i ja tam przybędę, I wielbić Go także będę Z wami pospołu. Królowie gdy wyjechali, oglądali Gwiazdę wodza swego, ich czekającego; Która przed nimi świeciła, Miejsce własne objawiła, Gdzie było Dziecię. Tam skoro do szopy wleźli i znaleźli Między osłem, wołem, chuchającymi społem: Dziecię Jezusa małego I Maryję Matkę Jego Z Józefem starym. Więc na kolana upadli, dary kładli, Które z sobą wzięli, kiedy wychodzili: Mirrę, kadzidło i złoto; Odebrali łaskę za to Dosyć obfitą Mieli Boskie oświecenie, objawienie We śnie, kiedy spali, za co dziękowali; Już się nazad nie wracajmy, Inszą drogą się udajmy Do swej ojczyzny. Heród się o tem dowiedział; swym powiedział Srodze sturbowany, nie mniej rozgniewany, By do Betlejem jechali Wszystkie dziatki wycinali; Ach! okrucieństwo. Jakie tam było płakanie, narzekanie, Lament i wzdychanie, Rąk załamywanie, Żal, smutek, strapionych matek, Które płakały swych dziatek, Wymówić trudno. Prosimy Jezu Chryste, serca czyste Racz, zmiłuj się, sprawić, a nas pobłogosławić. Daj nam z nieba oświecenie, Przez tych Mędrców nawrócenie Wcale cudowne. Przyciągnijcie nas do Siebie, byśmy w niebie Po śmierci stanęli, z Tobą się cieszyli; Byśmy w łasce opływali, Ciebie wiecznie wychwalali Z Ojcem i z Duchem. |
4344