Idziesz z nieba Panie, cóż za pomieszkanie Ziemia Ci gotuje? basem: Jak gościa przyjmuje? W jakiejże ozdobie, Boskiej Twej Osobie, Budują pałace basem: Rąk poddanych prace? altem: Ach, ach, basem: wspomnieć nudno, altem: Pan w Swojej dziedzinie. altem: Ach, ach, basem: wierzyć trudno, altem:wypchnięty w jaskinię; Prostej nie ma chaty, który władnie światy, Gdzieby członki schronił, gdzieby głowę skłonił.
Nie dał dom gościnny, osobie Dziecinnej, Miejsca ku skłonieniu; basem: Przy Swem narodzeniu Z miasta Pan nad pany, do stajni wygnany; Ledwie jest przejęty basem: Między swe bydlęty. altem: Ach, ach, basem: jeszcze gorzej, altem: i tego kącika altem: Żal, żal; basem: serce morzy altem: złość ta okrutnika. W Egipt Go wygania, wywczasu zabrania; Musi biedne Dziecię tułać się po świecie. Tułać się po świecie.
Gdzież się Synu Boży udasz w tej podróży! Gdzie znajdziesz gospodę, basem: na Swoją wygodę W której staniesz ziemi, któryś między Swymi Nieludzko przyjęty, basem: okrutnie wypchnięty altem: Ach, ach, basem: gdyby moje altem: serce godne było, altem: Na, na basem: przyjście Twoje, altem: żebyć nie trafiło N a to pomieszkanie mój łaskawy Panie; Żebyś w niem bezpiecznie, przemieszkiwał wiecznie, Przemieszkiwał wiecznie.
Wszakżeś Palestynie wrócił się, lecz w winie Równa ze mną była, basem: gdy Cię wyrzuciła; Ach jeszcze raz Panie, powróć w to mieszkanie; Wróć się niewdzięcznemu, basem: Boże sercu memu. altem: Ach, ach, basem: parol daję, altem: na duszę piszę, altem: Ach, ach, basem: puki staje, altem: tchu i póki dyszę. Wróć do tej gospody dla Swojej wygody; W sercu mym osiędziesz, wygnańcem nie będziesz, Wygnańcem nie będziesz.